Zamiast środki stylistyczne w inwokacji pana tadeusza inwokacja, tak jak cały utwór pisana jest trzynastozgłoskowcem. Miłego weekendu joanna heftowiczinwokacja rozbudowana apostrofa, która otwiera utwór literacki, środki stylistyczne w inwokacji wypisz do zeszytu apostrofy porównania epitety metafory uosobienie ożywienie.
Tekst Inwokacji z Pana Tadeusza - znasz na pamięć? [QUIZ] [QUIZ] 21 marca 2017, 13:56. KOPIUJ LINK. Tekstu inwokacji uczymy się w szkole. Większość z nas doskonale go pamięta. Ale czy na pewno? Rozwiąż quiz i sprawdź! Materiały prasowe.
bursztynowy w inwokacji - krzyżówka. Lista słów najlepiej pasujących do określenia "bursztynowy w inwokacji": ŚWIERZOP EPILOG SZLAK KALISZ JANTAROWY ŻÓŁTY ZŁOTY WISIOREK TRAKT SŁOWIK JASNE JANTARNY GEDANIT BURSZTYNI BURSZTYN BOLKÓW AMULET AMBEROWY AMBER PROLOG. Słowo.
Gdzie się kończy inwokacja z pana tadeusza? 2010-10-31 09:35:04; Recytowaliście już " Inwokacja" ? 2010-09-15 20:23:00; Inwokacja Pana Tadeusza to liryka, epika czy dramat? 2010-09-20 16:39:45; czy inwokacja Pana Tadeusza autora Adam Mickiewicz jest potrzebna w dorosłym życiu 2018-01-02 19:15:27; Ile wersów ma inwokacja z Pana Tadeusza
Nestor rodu Dobrzyńskich Maciej Dobrzyński jest jednym z bohaterów epopei Adama Mickiewicza pt.: ,,Pan Tadeusz”. Ponieważ cechował się spokojem i powagą, był szlachetny, odważny, waleczny, honorowy i mądry, stał na czele szlachty zaściankowej. Nieobcy był mu szacunek i poważanie zubożałej szlachty.
Rymkiewicz dokopuje się do intrygujących szczegółów: większość czytelników "Pana Tadeusza" nie zauważa, że Hrabia nosi kolczyki. Jest to fakt łatwy do przeoczenia, bo taka sugestia pojawia się tylko raz: w księdze V "Kłótnia" Podkomorzy rozglądając się za szablą krzyczy do Hrabiego: "Ja cię tu zaraz po tych zauszniczkach
C4EL. Przykłady Odmieniaj Rafał pamiętał Basię od pierwszej chwili jej ją w oczach, gdy była włochatym źrebiątkiem i biegała na chwiejnych nogach za matką; tęgą, rozrosłą, białą świerzopą; pamiętał, gdy była źrebicą o krótkiej grzywie, kiedy hasała swobodnie na pastewniku...
Przeskocz do treści Literatura jest jednym ze składników budujących tożsamość narodową. Łączy nas nie tylko historia, tradycja czy język, ale także ważne książki, z którymi utożsamiamy się jako naród. A książką, którą uznaje się za szczególnie ważną jest epopeja. I tak Grecy mają „Iliadę” i Odyseję”, Francuzi „Pieśń o Rolandzie”, Niemcy „Pieśń o Nibelungach”, Anglicy „Beowulfa”, Rosjanie „Słowo o wyprawie Igora”, a Polacy „Pana Tadeusza”. Epos albo epopeja to gatunek wywodzący się ze starożytności. Do jego podstawowych cech należą: wierszowana forma, podział na części, wielowątkowość, liczne opisy i dygresje czyli odejścia od głównego wątku, bogaty w środki stylistyczne język (np. porównania homeryckie), wszechwiedzący narrator, ukazanie losów bohaterów na tle ważnych, przełomowych wydarzeń, ukazanie ingerencji bogów w losy bohaterów. Przyjrzyjmy się stronie tytułowej „Pana Tadeusza”. Już tutaj znajdziemy dowody na to, że mamy do czynienia z epopeją: wierszowana forma („we dwunastu księgach wierszem” – cały utwór napisany jest trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie. Oznacza to, że wszystkie niemalże wersy zawierają 13 sylab czyli zgłosek i oczywiście się rymują), podział na części („we dwunastu księgach”), ukazanie losów bohaterów na tle ważnych wydarzeń („Historia szlachecka z roku 1811 i 1812” – bohaterem zbiorowym eposu jest szlachta polska wiążąca nadzieje na odzyskanie niepodległości z Napoleonem Bonaparte, który w tym właśnie czasie zaatakował naszego zaborcę – Rosję). Warto tu nadmienić, że słowo zajazd oznacza zbrojną napaść. Zajazdy były na Litwie czasem sposobem na egzekwowanie prawa. I taka właśnie napaść na Sędziego została w eposie Mickiewicza przedstawiona. A co z pozostałymi cechami eposu? I one także zostały zachowane: wielowątkowość (wątek patriotyczny osnuty wokół księdza Robaka, który przygotowywał powstanie na Litwie, wątek miłosny – Zosia i Tadeusz, intryga Telimeny, wątek obyczajowy, którego osią jest spór o zamek pomiędzy Hrabią i Sędzią), liczne opisy np. przyroda, wygląd dworu, zamku, zaścianka Dobrzyńskich, dygresje i odejścia od głównego wątku -opowieści bohaterów np. Telimeny o prawie i zwyczajach rosyjskich, Hrabiego o pięknie włoskiej przyrody, spór o Kusego i Sokoła, opowieść Gerwazego o tragedii Horeszków, bogaty język, liczne środki poetyckie np. metafory, epitety, apostrofy, porównania homeryckie: wszechwiedzący narrator (jedynie w Inwokacji i epilogu występuje narrator w pierwszej osobie, w całym utworze przeważa zdecydowanie narracja trzecioosobowa), ukazanie ingerencji bogów w losy bohaterów (ten pierwiastek można odnaleźć w Inwokacji, gdzie osoba mówiąca wyraża nadzieję na cud odzyskania wolności przez Polskę, tak jak on sam doświadczył cudu w dzieciństwie, gdy za wstawiennictwem Matki Boskiej odzyskał zdrowie).
Nie napisałbym tego szkicu, gdyby nie przelotna znajomość z pewnym popu laryzatorem matematyki i fizyki, świetnym informatykiem (współpracowaliś my z nim za pośrednictwem Internetu z mą małżonką Małgorzatą w począt kach tego wieku w wydawnictwie „Helion”), który – gdy się zorientował, że jestem autorem książek o Mickiewiczu, autorem i redaktorem kilku publikacji „okołopanatadeuszowych”4 – zadał mi, też przez Internet, nieśmiałe i niepre cyzyjne pytanie, czy w inwokacji Pana Tadeusza nasz wieszcz nie posłużył się środkami nielicującymi z wielkością dzieła i wielkością twórcy? W tym pytaniu rozpoznałem znane z autopsji rozdarcie pomiędzy, z jed nej strony, poczuciem niezwykłego odkrycia, na miarę „dziecinnej radości” słyszanej w okrzyku „Król jest nagi!” (lub w trakcie pociągania „za sznurek, / By stary5 Dąbrowskiego usłyszeć mazurek”, jeśli chcemy pozostać w kręgu początkowych stu wersów Historii szlacheckiej Mickiewicza), tego bowiem dedykowane Profesorowi Stefanowi Zabierowskiemu. Red. B. Gontarz, M. Krakowiak. Katowice 2009, s. 207–2015. 4 M. Piechota: „Pan Tadeusz” i „Król-Duch” – dwie koncepcje romantycznej epopei. Kielce 1995; A. Mickiewicz: „Pan Tadeusz”. We fragmentach z komentarzem. Dla uczniów, studentów i nauczycieli. Wybór, wstęp i komentarze M. Piechota. Katowice 1997; M. Pie chota: Od tytułu do „Epilogu”. Studia i szkice o „Panu Tadeuszu”. Katowice 2000; „Pieśni ogromnych dwanaście…”. Studia i szkice o „Panu Tadeuszu”. Red. M. Piechota. Katowice 2000; M. Piechota, J. Lyszczyna: Słownik Mickiewiczowski. Katowice 2000. 5 Gdy Mickiewicz pisał Pieśń I (jeszcze pieśń, nie księgę), Pieśń legionów polskich we Włoszech ułożona przez Józefa Wybickiego w połowie lipca 1797 roku do ludowej melodii z Podlasia nie była ani „stara”, ani na tyle popularna, aby umieszczano ją na tarczach czy walcach zegarów z pozytywkami. Poeta jednak dbał o nasycanie arcypoematu urokiem daw ności, co można złożyć na karb „ekspresji twórczego wyznania”. W wykładzie 21 Literatury słowiańskiej. Kursu drugiego dał już w pełni dojrzałą interpretację znaczenia tej pieśni dla rozwoju świadomości patriotycznej w pierwszej połowie XIX wieku; początek przyszłego naszego hymnu objaśniał słuchaczom (we wtorek, 26 kwietnia 1842 roku) tak: „Słowa te znaczą, że ludzie zachowujący w sobie to, co stanowi istotę narodowości polskiej, zdolni są przedłużyć byt ojczyzny niezależnie od wszelkich warunków politycznych i mogą dążyć do jego przywrócenia” (A. Mickiewicz: Dzieła. Wydanie Rocznicowe 1798–1998. T. 9: Literatura słowiańska. Kurs drugi. Oprac. J. Maślanka. Przeł. L. Płoszewski. Warszawa 1997, s. 271). pytania żaden „patriota” nie mógł przecież wcześniej postawić, aby nie narazić się „prawdziwym Polakom”, z drugiej strony – jakże odmiennym poczuciem zażenowania, na myśl o tym, jak będę wyglądał, gdy się okaże, że na to pytanie odpowiedziano już dawno, i wyjdę przed specjalistą w tym zakresie na niedo uczonego, nieoczytanego. To z całą pewnością najlepszy pomysł na szkic lub esej historycznoliteracki, z odrobiną narracji w stylu felietonu, jaki ktokolwiek podsunął mi w mojej karierze, cokolwiek to słowo oznacza. Przebiegłem szybko w myślach całą inwokację (od razu założyłem, że ko ledze Andrzejowi chodzi o pełną dwudziestodwuwersową introdukcję epopei, nie o inicjalny czterowiersz) i nie znalazłem niczego niepokojącego, odpisałem ostrożnie coś o nisko cenionych – nawet podczas egzaminów wstępnych, gdy jeszcze się odbywały, na filologię polską – epitetach, o dość częstych w tym fragmencie arcypoematu rymach gramatycznych, które mogą być niezadowala jące dla koneserów, ale przecież poecie chodziło o dotarcie „pod strzechy”, więc wyrafinowana stylizacja zmierzała właśnie do prostoty języka. W pierwszym czterowierszu występują rymy proste, jednak równocześnie służą one przyjem ności intelektualnej przygotowanej dla odbiorców o wysmakowanym guście, bo w rymie „zdrowie” – „się dowie” większość wykształconych czytelników bez trudu rozpoznaje aluzję literacką do fraszki z Ksiąg trzecich Jana Kochanow skiego Na zdrowie6; z kolei druga para rymów „ozdobie” – „po tobie”, chociaż łączy je ten sam przypadek (narzędnik liczby pojedynczej), jest kombinacją rzeczownika i zaimka osobowego – to nieco wyższa półka niż rymy pozostałe, co zresztą bardzo łatwo można ponadto uargumentować niebłahym spostrze żeniem, iż jest to równocześnie rym głęboki, bogaty, o doprawdy rozległym obszarze współdźwięczności, mianowicie nie tak częsty w naszej poezji rym trójsylabowy7. 6 „Ślachetne zdrowie, / Nikt się nie dowie, / Jako smakujesz, / Aż się zepsujesz” (J. Ko chanowski: Dzieła polskie. Oprac. J. Krzyżanowski. Warszawa 1972, s. 225). Rymy dokładne, ścisłe miały swoją cenę w dobie renesansu. Za nie dość wykwintne, niewyrafinowane uznają je dopiero twórcy barokowi. Przyjąłem również, że nie może chodzić tu o „niezwykłość gramatycznologiczną”, mianowicie zwrot „Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie”, którą omówił wnikliwie Andrzej Chojecki, gdyż jego tekst (A. Chojecki: O tytule eposu Adama Mickie-wicza. W: Balsam i trucizna. 13 tekstów o Mickiewiczu. Red. E. Graczyk, Z. Majchrowski. Gdańsk 1993, s. 83–84) potraktowałem jako prowokację, nie wspomniałem nawet o nim w mojej monografii na tytuł profesorski (M. Piechota: Od tytułu do „Epilogu”…). 7 Podczas przygotowywania wykładu monograficznego „Klasyczne gatunki w nowym wydaniu (sonet, moskaliki, odwódki i odpiwki, odRzeczypospolitki i inne)” dla studiują cych w roku akademickim 2016/2017 na naszej śląskiej polonistyce specjalność pod nazwą i w zakresie „sztuka pisania” wpadła mi w ręce, a raczej dosłownie wypadła z użyczonego na potrzeby tegoż wykładu tomiku Liber Limericorum… (Kraków 1997), recenzja pióra Jerzego Paszka, który utyskuje w niej na niedostatek „głębokości rymowania” u autorów Wystylizowanie na prostotę rymów wstępnego czterowiersza i poniekąd całej inwokacji współgra z zanegowaniem przez poetę wcześniejszej praktyki epopeicznej, upoważniającej autora do tego, by sięgał w tej cząstce kompo zycyjnej po słowa górnolotne, bliskie patosowi, po „śpiewanie”, „opiewanie”, „głoszenie” chwały wielkich czynów bohatera. Mickiewicz ograniczył ambicje swego dzieła i narratora do prostych czynności: „Widzę i opisuję”, co odbie gało od tradycji gatunku, gdyż nie było domeną żywiołu epickiego, a na co zwrócił uwagę w zajmującym studium Kazimierz Wyka8; „opiewanie” zostało skompromitowane w introdukcjach poematów heroikomicznych przełomu wieków XVIII i XIX. Wreszcie – to już było poszukiwanie „dziury w całym” – wyabstrahowane, wyrwane z kontekstu zestawienie rymów „biała” – „pała” mogłoby ewentualnie prowadzić do mylnych skojarzeń (gdyby czasownik potraktować jako rzeczow nik), a przecież to rym prosty, dokładny i kunsztowny zarazem, bo zestawia przymiotnik z czasownikiem, epitet połączony z porównaniem zawierającym podmiot „gryka jak śnieg biała” oraz orzeczenie zdania. Pamiętałem i o tym, że inwokacja należy do najstaranniej przeredagowywa nych przez autora fragmentów eposu szlacheckiego. Przebiegłem wreszcie swój komentarz do wydania „dydaktycznego” Pana Tadeusza (na wzór fragmenta rycznych francuskich edycji z końca ubiegłego wieku), komentarz zamieszczony tuż po inwokacji a przed Powrotem panicza, objaśniający tradycję „argumento wania” klasycznych eposów; pisałem wówczas, że po tytule księgi Mickiewicz umieszcza rodzaj streszczenia, podając, o czym rzecz będzie. W klasycznych epopejach fragment ów nazywano argumentem, później obyczaj ten przejęli autorzy dzieł epickich niekoniecznie związanych z poetyką eposu („argument” zastępowano innym słówkiem, na przykład „treść”). W tym opracowaniu sta rannie wziąłem pod uwagę wskazówki poety z jego argumentów, często – choć krakowskich, gdyż na trzy czwarte setki wierszyków w trzech zaledwie „podziwiamy trójsy labową potęgę Skoku Pegaza Limerykowego”. Dalej następuje dość zaskakujące i wielce dla mnie zobowiązujące zestawienie: „Katowice, słynące w Polsce z ortograficznych słowników i konkursów na bezbłędne napisanie skomplikowanego dyktanda, preferują wyszukane prefiguracje rymowe bądź też soczyste współdźwięczności zakończeń wersów w Krainie Lżejszej Muzy. Przy takich muzycznych iście efektach ujawnia się afekt do Pani Gramatyki i jej Służki – Ortografii (zob. rekordowe wyczyny rymowe i rymelikowe Tadeusza Kijonki i Marka Piechoty w «Podkopkach»)” (J. Paszek: Krakowskie limeryki. „Śląsk” 1998, nr 4 (66), s. 73). 8 K. Wyka: „Pan Tadeusz”. Studia o tekście. Warszawa 1963, s. 260. Rzecz ciekawa, Sło wacki nie miał takich obiekcji wobec tradycji i śmiało sięgał po „śpiewanie” i „opiewanie”, zwłaszcza w rapsodach Króla-Ducha. Szerzej o tym pisałem w rozdziale Introdukcje ostateczne i zaniechane książki M. Piechota: Żywioł epopeiczny w twórczości Juliusza Słowackiego. Katowice 1993, s. 79–94. nie zawsze – wręcz to one decydowały o wyborze kolejnego fragmentu, uwagi streszczające otrzymały nawet rangę śródtytułu9. Nie każdy ważny fragment został tak wyróżniony. Mickiewicz, także w ob rębie argumentu, był w większym stopniu poetą niż redaktorem, wielokrotnie jednak przerabiał inwokację. Badacze poświęcili tym przemianom sporo uwagi, wysuwając wniosek, że zapewne nie chciał wiernie naśladować ani Homera, ani Wergiliusza – twórców antycznych eposów, chociaż znakomicie pamiętał o ich ponadczasowych dokonaniach. Chciał dać indywidualny, własny wyraz stosunku do tradycji i do tematu. Klasyczna inwokacja w epopei powinna była zawierać, oprócz zwrotu do Muz, temat (waleczne czyny bohatera) oraz formułę „opiewam”. Mickiewicz bohaterem uczynił, przynajmniej w inwokacji, „kraj lat dziecinnych”, wzniosłą formułę zastąpił najprostszą z możliwych – „widzę i opisuję”. Dostrzegamy w tej inwokacji to, co było najbardziej charakterystyczne dla ro mantycznej poezji: swobodne zmieszanie konwencji lirycznej, epickiej i drama tycznej. Co więcej, już w tym niewielkim fragmencie widać, że dwa podstawowe elementy epiki, jakimi są narracja i opis, będą nacechowane liryczną postawą autora, którego Kazimierz Wyka pięknie nazwał „gospodarzem poematu”. Tu ów gospodarz chętnie sięga do wydarzeń z własnego dzieciństwa, pisząc o cu downym uzdrowieniu (Mickiewicz był o tym święcie przekonany) po wypadku, dosłownie zaś – wypadnięciu z okna. Już współcześni robili poecie wyrzuty, że inwokacyjne westchnienie poświęcił nie Polsce, ale Litwie, sugerowali złośliwie, iż teraz każdy powiat będzie mógł liczyć na tego rodzaju liryczne i patriotyczne zarazem zwroty i próby przenie sienia ich do wspólnej pamięci. Obawy nie były bezpodstawne, po Balladach i romansach oraz po Sonetach krymskich mieliśmy przecież do czynienia z bal ladomanią i sonetomanią. Wszystkie małe ojczyzny mogły odtąd spodziewać 9 Powtórzyłem tu zabieg formalny z pierwszego przekładu Pana Tadeusza na język niemiecki, Richarda Otto Spaziera (Herr Thadäus oder der letze Sajazd in Lithauen. Lipsk 1836), który posłużył się elementami epopeicznych argumentów kolejnych ksiąg, umieszczo nych po ich tytułach przez poetę jako „T r e ś ć”, w funkcji śródtytułów. Mickiewicz nie był zachwycony tłumaczeniem i umieszczoną na karcie tytułowej kłamliwą informacją, jakoby Spazier pracował „in Gemeinschaft mit dem Dichter”; pisał w liście do Antoniego Edwarda Odyńca (Paryż, koniec grudnia 1836 – początek stycznia 1837): „Czytałeś zapewne tłuma czenie niemieckie Pana Tadeusza, albo o nim słyszałeś. Oszust Spazir [sic!] wydrukował, że to ja gemeinschaftlich z nim pracowałem, a jam ledwie początek słyszał!” (A. Mickiewicz: Dzieła. Wydanie Rocznicowe 1798–1998. T. 15: Listy. Część druga 1830–1841. Oprac. M. Der nałowicz, E. Jaworska, M. Zielińska. Warszawa 2003, s. 344). O przekładach na język niemiecki zob.: Nowak: Nowy niemiecki przekład „Pana Tadeusza”. „Poglądy” 1964, nr 8 (36), s. 11–12; M. Zarębina: Przekłady „Pana Tadeusza” na języki zachodnie. W: „Pan Tadeusz” i jego dziedzictwo. Recepcja. Red. B. Dopart. Kraków 2006, s. 293–306. się tego rodzaju próby poetyckiej. A przecież tylko kultura polska na ziemi litewskiej wydała poetę godnego swego miejsca i czasu. Z całego bogactwa roślin wymienionych przez poetę w inwokacji szczegól nym zainteresowaniem cieszą się zwyczajowo świerzop i dzięcielina. Pierwszy sprawiał niemało kłopotu nie tylko licealistom. Konstanty Ildefons Gałczyński poświęcił mu zgrabny, żartobliwy wiersz: Jest w I Księdze Pana Tadeusza Taki ustęp, panie doktorze: „Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała…” I właśnie przez ten świerzop neurastenia cała… O Boże, Boże… Bo gdy spytałem Kridla, co to takiego świerzop, Kridl odpowiedział: – Hm, może to jaki przyrząd? Potem pytałem Pigonia, a Pigoń podniósł ramiona. Potem ryłem w cyklopediach, w katalogach i słownikach, i w staropolskich trajediach, i w herbarzach, i w zielnikach… Idzie jesień i zima. Ale świerzopa ni ma. Już szepczą naokół panie: – Cóż się zrobiło z chłopa! Dziękuję panie Adamie!!! Jestem ofiara świerzopa10. Trudność z określeniem, o jakiej roślinie pisał Mickiewicz, mieli także wska zani przez mistrza Gałczyńskiego prof. prof. Manfred Kridl i Stanisław Pigoń, wybitni historycy literatury. Ostatecznie niejasność tę rozstrzygnął prof. Stani sław Makowski, uzasadniając ponad wszelką wątpliwość, że poeta miał na myśli roślinę nazywaną na Mazowszu łopuchą, w Małopolsce zaś ognichą. Z dzięcieliną nie mieliśmy już takich problemów, to regionalna w stronach poety nazwa dziko 10 Gałczyński: Siódme niebo. Warszawa 1970, s. 77. rosnącej koniczyny, o kwiatach białych, wewnątrz z lekka zaróżowionych, stąd skojarzenie z „panieńskim rumieńcem”11. Lektura tego fragmentu korespondencji sprzed lat utwierdziła mnie w prze konaniu, że dałem dobrą odpowiedź, która jednak nie zadowoliła zadającego pytanie, skoro „w odwet” wyartykułował odważniej, że chodziło mu o rzecz znacznie mniej skomplikowaną, mianowicie o to, czy Mickiewicz nie użył w części wstępnej poematu „za przeproszeniem rymów częstochowskich”. Od powiedziałem raczej intuicyjnie, zgodnie jednak z najgłębszymi przekonania mi i (niepełną przecież wówczas) wiedzą w tym zakresie, że nigdy dotąd nie spotkałem się z tak postawionym pytaniem, a tym bardziej z twierdzącą nań odpowiedzią. Częstochowa, jako miejsce kultu maryjnego, występuje z woli poety obok wileńskiej Ostrej Bramy, obie nazwy własne otwierają drugi akapit inwokacji, ale przecież w żadnym wypadku nie jest to aluzja do tego, że nastąpi drastyczne obniżenie tonu poetyckiej wypowiedzi. Ponieważ Pana Tadeusza czytałem dziesiątki razy, ale nigdy nie opanowałem na pamięć jakiegoś obszerniejszego fragmentu, a – trawestując słynny zwrot z czwartego wersu inwokacji – lepiej opisuję tekst, gdy go widzę, sięgnąłem po jedno z kilkudziesięciu wydań (najlepsze!) tegoż dzieła znajdujących się w na szym domowym księgozbiorze i czytałem już starannie: Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie; Ile cię cenić trzeba, ten tylko się dowie, Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie. Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem! Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem (Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę 11 To niemal niezmieniony fragment książki: A. Mickiewicz: „Pan Tadeusz”. We fragmentach z komentarzem. Dla uczniów, studentów i nauczycieli. Wybór, wstęp i komen tarze M. Piechota. Wyd. 2, przejrzane. Katowice 1999, s. 18–20. Cytuję to wydanie, gdyż w pierwszym nie udało się uniknąć wielu błędów, na przykład trzeba było w erracie wskazać, że „Między stawami w rowie młyn stary ukryty” z Księgi VIII (Zajazd) w istocie „Ledwie kleknął i szczęki zębowate ruszył”, bo chochlik komputerowy zmienił „kleknął” na „klęknął”. Wydawca („Książnica”) nie zezwolił wówczas na dokumentowanie źródeł przypisami. Dzisiaj upierałbym się przynajmniej przy odsyłaczu do książki: S. Makowski: Tęcze i świerzopy. Słowacki – Beniowski – Mickiewicz. Wrocław 1984, s. 219–230. Wiersz Gałczyńskiego Ofiara
Inwokacja to rozwinięta apostrofa, zwrot otwierająca poemat epicki (epos, epopeję), w której autor zwraca się do muzy, bóstwa lub duchowego patrona z prośbą o inspirację. W inwokacji ujawnia się narrator, by następnie obiektywnie przedstawiać wydarzenia. Adam Mickiewicz rozpoczyna swoją epopeję zwracając się bezpośrednio do Litwy („Litwo! Ojczyzno moja!”). Wieszcz urodził się i wychował na Nowogródczyźnie. Litwa, dawna część Rzeczpospolitej Obojga Narodów była dla niego małą ojczyzną. Opuścił ją na zawsze w 1824 roku. W inwokacji wspomina o utracie Pozostały mu tylko wspomnienia. „Pan Tadeusz” powstawał w Paryżu, gdzie Mickiewicz przebywał na emigracji. W trudnej dla Polaków sytuacji poeta myślami wraca do rodzinnych stron. Kieruje nim tęsknota za pięknym, wyidealizowanym obrazem rodzinnych stron. Następnie autor zwraca się do Matki Boskiej – wspomina jej wizerunki z „jasnej Częstochowy”, „Ostrej Bramy” w Wilnie i Nowogródka. Dla Polaków te dwa wyobrażenia Madonny były najbliższe. Wiązały się z przywiązaniem do ojczyzny i wiary. Matka Boska ma według autora chronić Nowogródek i mieszkających tam ludzi. Mickiewicz Pannie Świętej przypisuje moc sprawiania cudów, wspomina historię z dzieciństwa, gdy za sprawą „ofiarowania” Matce Bożej został uzdrowiony. Epizod oddania chorego dziecka pod opiekę Matki Bożej jest zaczerpnięty z biografii Mickiewicza. W pierwszych latach życia wypadł on z okna i wyzdrowiał dzięki wstawiennictwu Maryi. Poeta jest przekonany, że Madonna wskrzesi Polskę, a emigranci powrócą do ojczyzny („na ojczyzny łono”). W wyobraźni powraca do litewskich krajobrazów. Kieruje nim tęsknota. Wspomina nadniemeńskie pagórki i łąki. Przywołuje uprawiane na Litwie rośliny: pszenicę, żyto, świerzop (rzepak), grykę, dzięcielinę (koniczynę). Używając barwnych epitetów i porównań. Przywołuje całą paletę barw: zieleń, błękit, złoto, srebro, bursztyn, biel, róż. Inwokacja kończy się opisem drogi wiodącej przez pola, przy których rosną grusze („z rzadka ciche grusze siedzą”). Opisanie w inwokacji krajobrazu litewskiego można porównać do budowania scenografii przez reżysera. Autor, przywołując zapamiętane z dzieciństwa obrazy, kreśli tło wydarzeń opisanych w epopei.
Warto wspomnieć, choćby jako ciekawostkę analityczną, jeszcze o dwóch kwestiach: recepcji inwokacji oraz „problemie świrzopa”. Jeśli chodzi o kwestie pierwszą to dotyczy ona głównie zarzutów, iż największy polski poemat, epopeja narodowa rozpoczyna się podniosłym zwrotem do Litwy. Jest to jednak umotywowane zarówno historycznie (Litwa była częścią Rzeczpospolitej Obojga Narodów), jak i uczuciowo (chodzi o swoisty rdzenny, rodzimy, lokalny patriotyzm Mickiewicza). Druga kwestia jest lżejszej natury i dotyczy historii dociekań badaczy, co kryje się pod nazwą świerzop. W pewnym momencie badań nad tekstem doszło bowiem do niejako obsesji rozszyfrowywania „botanicznej” warstwy przedmiotów przedstawionych. Dostrzegłszy to nieco komiczne postępowanie K. I. Gałczyński napisał wiersz pt. Ofiara świerzopa . strona: - 1 - - 2 -Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij
bursztynowy w inwokacji pana tadeusza