Taka umowa musi być zawarta w obecności pełnomocników każdej ze stron. Całą procedurę można zakończyć po 15 dniach, jednak w tym czasie każdy z małżonków może wycofać się z umowy. Jeśli tego nie uczyni, rozwodząca się para, w obecności notariusza i pełnomocników podpisuje notarialny akt rozwodu. Szybko to znaczy dokładnie! Jak szybko i bezboleśnie wyrwać zęba? Od paru dni rusza mi się ząb. O drzwi nie będe wyrywać. Nikogo o pomoc prosić nie będe. Do dentysty nie pójde bo jest święto. Ruszałam nim i nic. Proszę o szybką pomoc bo jak jem coś twardego to tylko boli. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 Jak wrócić na siłownię po długiej przerwie? Nie wymagaj od siebie zbyt wiele. Po kilkunastu- lub chociażby kilkutygodniowej przerwie, Twój organizm potrzebuje ponownie zaadaptować się do ćwiczeń. Okres ten powinien trwać około 4-6 tygodni. W tym czasie w planie treningowym powinny znaleźć się przede wszystkim ćwiczenia Organizm szybko się rozleniwia, ale na szczęście równie szybko można zmienić niezdrowe nawyki. Kluczem do sukcesu jest regularność i konsekwencja. Zadbaj o to, aby trening sprawiał ci przyjemność – przygotuj ulubioną playlistę, spraw sobie nowe buty lub koszulkę na siłownię, wybieraj zajęcia nie według mody z Instagrama, a Samobójstwo nie jest rozwiązaniem Pomyśl jak wiele stracisz, przecież nawet jutro lub za miesiąc wszystko może się zmienić.. nie rezygnuj z życia ale o nie walcz! Proszę zadzwoń na telefon odpowiadający twojej sytuacji! Znajdziesz tam wsparcie i chęć pomocy. Każdy mijany przez nas na ulicy człowiek ma jakieś zmartwienie, coś z czym się boryka, a jednak nie słyszy się w mediach o opustoszałych miastach z powodu epidemii samobójstw. To od Ciebie samego zależy jaką drogę wybierzesz: zmiany swojego życia na lepsze, czy ucieczki na skróty. WubcRe. Sposobów jest tryliard, wystarczy ruszyć głową i można spierdolić sobie skutecznie perspektywę na jakąkolwiek przyszłość. Czemu zacząłem od takiego zdania? Bo nie jest mi ten temat obojętny. Zazwyczaj biadolę tutaj sobie jak to jest mieć dwójkę dzieci i „problemy życia doczesnego”. Ale czy takie zawsze było życie? Nie było! Zanim dotarłem do miejsca w którym jestem, samobójstwo jako całe zjawisko, było zawsze tuż za rogiem. Ludzie zabijali się z różnych powodów, od szkolnych, poprzez rodzinne niesnaski, a kończąc na problemach z alkoholem i dragami. Forsa to też nie jest czynnik nie pojawiający się w chęci do skończenia sobie życia. Wiem, bo był jednym z moich „problemów z którym nie można sobie poradzić”. Mój kolega zabił się w szkole podstawowej, kolejna śmierć była w średniej, w międzyczasie życie odbierali sobie sąsiedzi. Zdążyłem zauważyć, że chęć samozagłady była widoczna gołym okiem. Lata ’90 były super, ale miały swoją czarną stronę. Musiało być coś na rzeczy, bo sięgając wstecz, jestem w stanie doliczyć do dziesięciu osób, które się zabiły. Sam mając najgorszy moment w swoim życiu, zastanawiałem się, czy nie łatwiej byłoby skończyć historię już na tym etapie. Kumacie? Okolice 24 roku życia i chęć do skillowania siebie? To jest smutne, bo z perspektywy czasu widzę, że chciałem się poddać na jednym z łatwiejszych momentów. Z perspektywy czasu widzę też, że podstawową rzeczą, która jest potrzebna, żeby poradzić sobie z chęcią samobójstwa, są inni ludzie. Ale nie najbliżsi, tylko tacy, którzy posłuchają Cię i spojrzą na tematy z dystansu. Wszystkich problemów i niedostatków taka rozmowa nie pokona, ale jest dobrym początkiem. Jeśli mam powiedzieć teraz jakąś mądrość życiową, mówiącą o tym dlaczego warto żyć, to byłoby to: po przebrnięciu przez problemy, wydarzyło się w moim życiu więcej pozytywnych rzeczy, niż w całym „złym czasie”. Życie się zmienia każdego dnia, gówno zdarza się niebywale często. Ale nie należy na nie zwracać zbytniej uwagi, bo z „perspektywy absolutu” są to tylko małe, drobne problemiki 🙂 A jeśli serio myślisz o samobójstwie, to przestań. Na chwilę zapomnij o tym, że wokoło dzieje się straszne gówno i dół. Olej wszystkich innych, pomyśl na chwilę o sobie. Tak naprawdę, to w około jest wielu idiotów, którzy robią złe i głupie rzeczy. Na szczęście są też setki pozytywnych ludzi, którzy chętnie zrobią razem z Tobą coś fajnego. Jeśli przypadkiem masz mega dół, dzwoń na którykolwiek z poniższych numerów. 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej Piszę to, bo serio, uważam, że życie jest jedno. Nawet jeśli jest życie po życiu, to szkoda marnować to aktualne. Jest tyle zabawek do zabawy, tyle muzyki do przesłuchania! Problemy z hajsem ma zdecydowana większość ŚWIATA. Miłość, która nie kocha, to miłość nie warta zachodu! Dobrze, że znika. Rodzina rani, najbardziej – ale po latach potrafi wyciągnąć pomocną dłoń. A z niektórymi po prostu nam nie po drodze. Perspektywa potrafi zmienić się całkowicie. Warto się komuś wygadać. Zamiast szukać „jak popełnić samobójstwo”, spróbuj poszukać kogoś z kim możesz porozmawiać. To zrobi dużo więcej dobrej roboty! A co najważniejsze – bezboleśnie. Witaj. Szukasz sposobu, jak popełnić szybkie samobójstwo. Chcesz zrobić to skutecznie i bezboleśnie. Chcesz… Odebrać sobie możliwość zrobienia wielkich i pięknych rzeczy w Twoim życiu. Co takiego się stało, że szukasz sposobu na śmierć? Opowiem Ci pewną historię. Historię o niedoszłej śmierci. Sam zdecyduj, czy w nią uwierzysz, czy uznasz ją za wymyśloną bajkę. Poznaj dziewczynę, która woli pozostać anonimowa. Nazwijmy ją Kinga. Spoglądając kilka lat wstecz na Kingę, mógłbyś pomyśleć, że jest taka jak wszystkie pozostałe nastolatki. Chodzi do szkoły, może nie ma jakichś ponadprzeciętnych wyników, ale w niektórych przedmiotach przoduje. Uwielbia się śmiać. Po szkole woli spędzać czas w samotności i wtedy z jej twarzy schodzi uśmiech. Nie wygłupia się, jak zazwyczaj wśród nielicznych znajomych, nie żartuje, nie planuje przyszłości. Jakiej przyszłości?! Przecież życie jest takie… Trudne, straszne, złe, niesprawiedliwe? Wszystko naraz. Jakim debilem trzeba być, żeby chcieć codziennie męczyć się z innymi ludźmi. I przede wszystkim – jak można chcieć dalej męczyć się ze sobą? Przecież tak łatwo można to skończyć. Odebrać sobie życie i mieć spokój. Prawda? Rodzice… Czy ją kochają? Nie biją jej – mogła trafić gorzej. Ale czy rozumieją, z czym musi zmagać się codziennie ich dziecko? Czy widzą tą rezygnację i rozpacz? Zamknęła się w sobie, bo nie będzie im tłumaczyć tego, czego i tak nigdy nie zrozumieją. Oni mieli łatwiej. Czy będą płakać? Czy będzie im jej brakować? Może przez chwilę… Później przywykną do jej nieobecności i będą żyć dalej. Wszyscy przecież zapominają. Google wszystko ułatwiają. Wpisała frazę „jak popełnić samobójstwo” i mogła wybierać wśród różnych metod. Niektóre bardzo szybkie, ale niosące ryzyko niepowodzenia. Inne powolne i – z tego co czytała – niosące niewyobrażalne cierpienie. Ale ona chciała zabić się szybko i bezboleśnie. Bo po co cierpieć, jeśli można tego uniknąć? Najłatwiejsza opcja – tabletki nasenne plus wanna pełna ciepłej wody. Pomyślała wtedy, że to metoda stworzona dla niej. Znalazła kilka bardzo silnych tabletek nasennych. Internet nie pyta – Internet odpowiada. Schowała je pod nocną szafką – tam nikt ich nie znajdzie i będą czekać na swój czas. Nocami, kładąc się spać, długo leżała i bezgłośnie łkała w poduszkę. Żeby tylko nikt jej nie usłyszał, bo będzie musiała odpowiadać na kretyńskie pytania. Zasypiała ze zmęczenia, z głową leżącą na mokrej od łez poduszce. A tabletki spokojnie spały tuż obok niej. Doczekała się. Przyszedł dzień, kiedy ojciec wyjechał służbowo a matka musiała dłużej zostać w pracy. Lepiej nie mogło się ułożyć. Kiedy wróciła ze szkoły, tańcząc z radości i co chwila wybuchając śmiechem poszła do łazienki i napełniła wannę bardzo ciepłą wodą – uwielbiała gorące kąpiele. To będzie dzień jak każdy inny. Nikt nawet nie zauważy jej nieobecności. Nikt się nie zainteresuje. Wyjęła tabletki i zaczęła je liczyć. Ile tabletek wystarczy, żeby skutecznie się zabić? Nie chciała wziąć za mało. Gdyby ją uratowali, patrzyliby na nią jak na świruskę, która chciała popełnić samobójstwo. Nie chciała, żeby ktokolwiek obgadywał ją za jej plecami. Musi wziąć więcej. Usiadła na krawędzi wanny w jednej dłoni trzymając pojemniczek z tabletkami a w drugiej odliczoną ich ilość. Zaczęła dosypywać, bo może to nadal będzie za mało. W oczach pojawiły się łzy, które szybko przerodziły się w głośny płacz, który wyrażał jej całą wewnętrzną rozpacz. Płacz co chwila przerywał głośny krzyk. Krzyk z głębi jej serca. Wiedziała, że jeśli nie połknie tych tabletek teraz, to nie zrobi tego już nigdy więcej. To był właśnie ten czas. Woda w wannie zaczęła stygnąć. Dziewczyna siedziała na krawędzi z tabletkami w kurczowo zaciśniętych dłoniach. Dlaczego to takie trudne? Życie jest trudne i zabicie się też jest trudne. A jeśli… Jeśli można coś zmienić? Cokolwiek. Zmienić cokolwiek, żeby było łatwiej. Łatwiej żyć… Poniżej znajdziesz telefony, pod które możesz zadzwonić i powiedzieć o tych wszystkich emocjach, które siedzą głęboko w Tobie. Po drugiej stronie słuchawki na Twój telefon czeka osoba, która chce podać Ci pomocną dłoń. 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej zdjęcie: 1, Popełnić samobójstwo wcale nie jest łatwo. Podjąłeś decyzję o tym, że chcesz odebrać sobie życie. Co dalej? Czego użyć, jakie tabletki połknąć, jak sprawić, by samobójstwo przeszło możliwie bezboleśnie i szybko? Na pewno się nad tym zastanawiasz. Najgorsze jest to, że nawet jeśli przeczytasz stos porad nigdy nie wiesz, czy są to sposoby, które na pewno zadziałają. Ktoś, kto radzi Ci w jaki sposób najlepiej popełnić samobójstwo nie może wiedzieć tego na 100%. Szkoda, o wiele łatwiej byłoby, gdyby istniała możliwość jakiejś próby, sprawdzenia, czy to rzeczywiście najlepszy sposób na zabicie się. Ale niestety. Popełnienie samobójstwa to droga w jedną stronę, z której nie ma już powrotu. Mam nadzieję, że mój wpis pomoże Ci wybrać tę jedyną, słuszną opcję. Opcję, którą wypróbowałam i wiem, że zadziała w Twoim przypadku. Przede wszystkim zapewniam Cię, że jesteś w dobrych rękach. Wiem, co to znaczy kiedy leżysz w łóżku, bez siły do życia. Kiedy podniesienie się i stawienie czoła kolejnemu dniu jest istnym wyczynem. Kiedy odczuwasz rozgoryczenie tym, że ciągle na jakimś polu zawodzisz – samego siebie i innych. Gdy masz wrażenie, że ta ciągła pogoń za sukcesem, pieniędzmi, modą – w jakiej uczestniczą ludzie nie ma sensu. Czy oni nie zdają sobie sprawy z tego, że w końcu też kiedyś umrą? Czy nie lepiej po prostu zdecydować, że nie chcę w brać uwagi w tym pościgu i skończyć go we własny sposób. Czy nie lepiej się zabić? Możliwe, że myślisz właśnie w ten sposób. Ale nie musi to być dokładnie to samo. To, co napisałam to moje własne przemyślenia, które jeszcze niedawno sprawiały, że nie widziałam sensu absolutnie w niczym. Poczucie niezrozumienia przez innych, nienadążania za tempem, jakie narzuciło mi otoczenie, wrażenie bycia niedostatecznie dobrym, niedostatecznie skutecznym, mądrym, oczytanym, ładnym, miłym... Mogłabym długo wymieniać. Czasami miałam wrażenie, że się zapadam. Że każde kolejne „łapanie doła” sprowadza mnie coraz głębiej i głębiej w otchłań, której bardzo się bałam, bo nie wiedziałam co może mnie dalej czekać. Właściwie to wiesz, chyba najbardziej bałam się tego, że mogę faktycznie w pewnym momencie zdecydować się zabić. To były stany depresyjne, które – gdy wreszcie się odważyłam na wizytę – zdiagnozował u mnie lekarz. Jedna rozmowa – o rozczarowaniu samą sobą, swoim życiem, strachem i poczuciem beznadziejności na myśl o tym jak będzie ono wyglądało w przyszłości. Jedna rozmowa i recepta na lek – tyle wystarczyło, bym poczuła się nieco lżej. Bym wyszła na ulicę z poczuciem, że jest z tej sytuacji wyjście, że jest szansa, bym jeszcze kiedyś poczuła się lepiej. Oczywiście nie było łatwo. Tabletki zadziałały dopiero po miesiącu. Miesiącu, podczas którego kilka razy zdążyłam się załamać nad tym, że widocznie jestem na straconej pozycji i nigdy nie pozbędę się tego cienia smutku, który ciągnął się za mną i z każdym dniem przytłaczał coraz bardziej. Ale warto było czekać, by wreszcie wrócić do siebie i przestać czuć się obco we własnym ciele. Wiem, że możesz nienawidzić ludzi. Uważać ich za półgłówków, którzy dają się wciągnąć w tę pozbawioną sensu grę w życie. Ale wiesz co? To właśnie ludzie są tym elementem świata, dla którego warto tu pozostać. Również dlatego, że są wśród nich tacy, którzy na pewno Ci pomogą. Którzy są gotowi Cię wysłuchać i odnaleźć sposób na wyjście z problemu. To często osoby z najbliższego otoczenia, ale również te zupełnie nieznajome, z którymi po prostu warto porozmawiać. I powiedzieć, że chcesz popełnić samobójstwo. Tutaj kilka numerów, gdzie możesz zadzwonić: 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej Chciałabym, żebyś został z nami. Twoja rodzina też by tego chciała. Twoi znajomi, przyjaciele. Po świecie chodzi na pewno jeszcze, przynajmniej, kilkoro ludzi, dla których Twoja obecność w przyszłości może okazać się ogromnym szczęściem. Bo to jednak jest trochę tak, że żyje się przede wszystkim dla innych ludzi. Może to jest ten sens życia, którego szukałam ja, i którego Ty nie możesz odnaleźć? Trzymaj się i proszę, nie odchodź od nas Mam 7 lat, w tym roku zacząłem szkołę. Bardzo tego nie chciałem, ale musiałem pożegnać się z przedszkolem, Panią Halinką i grysikiem na podwieczorek. A ten grysik był super, bo był ciepły, słodki, miał takie grudki i jak się go wolno piło, to zostawały wąsy pod nosem. Takie twarde, prawie, że na stałe. Choć ja na stałe nie chciałbym wąsów, bo jak się ma wąsy, to trzeba chodzić do pracy. Pani Halinka też była super, bo miała takie ogromniaste czerwone korale i zawsze się uśmiechała i mówiła, że kiedyś zostanę budowniczym na jakiejś wielkiej budowie, bo tak dobrze buduję. No w każdym razie, chodzę do tej szkoły i średnio mi się to podoba, bo trzeba siedzieć w ławce tyle czasu, nigdzie nie ma klocków i ciągle trzeba pisać. Ostatnio na przyrodzie zapisałem całą stronę. Całą! Myślałem, że sobie rękę zwichnę od tego pisania, tyle tego było. Ale dzisiaj jest piątek. Dzisiaj tylko 3 lekcje. Tylko polski, matematyka, plastyka i do domu! I babcia obiecała, że zrobi dzisiaj zupę zacierkową i da mi pociąć zacierki tym wieeelkim nożem. A po obiedzie będę mógł oglądać „Generała Daimosa” i bawić się LEGO, aż do nocy, bo nie muszę odrabiać lekcji na jutro. A jutro jest sobota i przyjdzie Pan Mikołaj! Sam jeszcze nie piszę tak ładnie jak dorośli, ale poprosiłem mamę i mama pomogła mi napisać list do Pana Mikołaja. Bo może Twoja mama Ci jeszcze nie mówiła, bo jesteś za mały, ale Mikołaj to jest taki Pan, który ma wielkie sanie, wielką brodę i ogromniastą torbę, w której trzyma wszystkie prezenty jakie tylko są na calusieńkiej Ziemi. I jak byłeś grzeczny cały rok, nie dostałeś żadnej uwagi do dzienniczka, ani żaden dorosły Cię nie okrzyczał, że malujesz mazakami po klatce albo podeptałeś kwiatki, to Pan Mikołaj do Ciebie przyjdzie. I da Ci prezent jaki tylko sobie wymarzyłeś, tylko wcześniej musisz do niego napisać list. No i być grzeczny właśnie. I jutro jest ta noc! Jutro Pan Mikołaj przyleci swoimi wielgachnymi saniami z końca Ziemi, gdzie jest tylko śnieg i nic innego, i przeciśnie się przez komin i zostawi mi prezent pod poduszką. I nie pytaj jak on to robi, że wchodzi do każdego domu, nawet jak ktoś mieszka w bloku, tak jak ja z mamą, i nie ma takiego komina, że się w nim pali, jak na filmach. Nie pytaj, bo nikt tego nie wie, a jakby wiedział, to Pan Mikołaj musiałby mu zaczarować język, żeby nikomu nie powiedział, bo to jest tajemnica. Ale przychodzi i wkłada prezent pod poduszkę, i robi to tak, że nawet nic nie poczujesz. Nawet jakbyś nie spał i czekał na niego całą noc, to on i tak, jak duch prawie, wejdzie tak, że go nie zauważysz w ogóle. Dopiero rano, jak wstaniesz, zobaczysz, że coś masz pod poduszką i że to właśnie to, co mu napisałeś w liście. Ja w tym roku prosiłem o zamek z LEGO, model 6082, ze smokiem i czarodziejem, który ma taką głowę obronną, że z niej wylatują kamienie jak ktoś go chce zaatakować, i smoczą jamę z bramą, w której smok się może chować i sobie spać. To nie jest główny zamek w mieście, tylko taki poboczny, ale jest bardzo ważny, bo jest tam czterech rycerzy – dwóch z kuszami, jeden z mieczem i jeden z toporem – i skrzynia ze skarbem. No i czarodziej! Także musi być ważny, bo skarbu i czarodzieja nie daje się byle gdzie. Zresztą mi się wydaje, że jest nawet ważniejszy od tego głównego, skoro smok tam jest i stamtąd nie uciekł. Już nie mogę się doczekać jutra! To już! To już! To już! Tak jak ja w dzieciństwie wyczekiwałem Świętego Mikołaja z wymarzonym zestawem LEGO, tak dziś wiele dzieciaków czeka na swój prezent 6-go grudnia. Ale go nie dostaje. Mimo, że napisało list, nie pobrudziło klatki schodowej i nie zdeptało nawet jednego kwiatka. I 24-go grudnia historia się powtarza. Nie ma pięknych sukienek, wypasionych samochodzików, ani nawet porządnej paczki słodyczy pod choinką. Często nawet nie ma samej choinki. I gdzieś, być może na Twoim osiedlu, być może w Twoim bloku, a być może drzwi obok, jest mały Jasiu, który bardzo, ale to bardzo mocno wierzy, że w tym roku będzie inaczej. A nie jak zawsze. Prezentu nie ma, a dzieciak nie może zrozumieć co zrobił źle. Czuje się kompletnie rozczarowany. Podejrzewam, że Ty też czujesz się lekko zawiedziony, bo po zdjęciu w zajawce wpisu, spodziewałeś się jakiegoś turbo-hiper-ultra gadżetu, a zobaczyłeś puste pudełko. Wyobraź sobie teraz jak musi się czuć kilkuletni chłopiec, który przez cały rok marzył o plastikowym Spidermanie albo korkach do gry w piłkę, ale tego nie dostał. Ani nic innego. Mało przyjemne, co? Żeby takich sytuacji było mniej, powstała akcja „Szlachetna Paczka”, która pomaga rodzinom żyjącym w niezawinionej biedzie i sprawia, że święta dają iskrę radości, a nie są najgorszym okresem w roku. Stowarzyszenie Wiosna (to samo, które tworzy Akademię Przyszłości), w zeszłym roku zorganizowało gwiazdkowe prezenty dla aż 17 684 rodzin, wywołując tym samym uśmiech na twarzach tysięcy dzieciaków. Ale nie zrobili tego sami. Oni są tylko świątecznymi pomocnikami, a prawdziwym kierownikiem elfów jesteś Ty! Jeśli chcesz bezinteresownie zrobić coś dobrego, podarować drugiej osobie gwiazdkę z nieba i sprawić, że w te święta nie będzie czuł się rozczarowany, masz na to 2 sposoby. Możesz albo wybrać konkretną rodzinę, skrzykując się ze znajomymi i organizując dla niej prezenty, albo wpłacić dowolną kwotę na utrzymanie „Szlachetnej Paczki”. Niezależnie co wybierzesz, to pamiętaj, że dobro wraca, bo nikt nie powiedział, że tylko blogerzy dostają dary losu! Otwierasz rano oczy... i masz dość. Wszystkiego i wszystkich. Nie masz siły zwlec się z łóżka... chcesz, żeby ten stan skończył się jak najszybciej... Nagle okazuje się, że jednak jesteś w stanie coś zrobić... zaczynasz planować samobójstwo... Ale zanim zaczniesz obmyślać własną śmierć, możesz jeszcze raz znaleźć chwilę i zastanowić się nad tym wszystkim, co zamierzasz opuścić. Problemy... kto ich nie ma.. nie ma ludzi bez zmartwień. Ciągle za czymś gonimy, ciągle ktoś czegoś od nas wymaga, wytyka palcami, krytykuje. Tracimy pracę, opuszczają nas bliscy, ktoś umiera, ktoś zaczyna chorować... Jesteśmy zestresowani, smutni zaczynamy popadac w melancholię... Te emocje nie są obce mi i mojemu otoczeniu. Sama kiedyś przechodziłam trudne chwile, które utwierdzały mnie, że to wszystko nie ma sensu. Bliska mi osoba zmaga się z poważną depresją. Mimo to nadal jesteśmy i ciągle walczymy o lepsze jutro dla nas. Bo warto! Każdy mijany przez nas na ulicy człowiek ma jakieś zmartwienie, coś z czym się boryka, a jednak nie słyszy się w mediach o opustoszałych miastach z powodu epidemii samobójstw. To od Ciebie samego zależy jaką drogę wybierzesz: zmiany swojego życia na lepsze, czy ucieczki na skróty. Samobójstwo to nie rozwiązanie Twoich kłopotów, te sprawisz wszystkim tym, którzy są wokół Ciebie - rodzinie, ukochanym osobom, przyjaciołom, a nawet swojemu zwierzakowi. Pozbawienie siebie życia to też nie akt odwagi, tylko słabości. Nie sztuką jest odejść z pola walki, sztuką jest zostać i walczyć o to co dla Ciebie najlepsze i najważniejsze. Walcz! Masz o co, masz dla kogo. Walcz o marzenia, o smak ulubionego ciastka, o pierwsze letnie promienie słońca, uśmiech na twarzy ukochanej osoby, zapach kwiatów wiosną i tysiące rzeczy, które są dla Ciebie czymś wyjątkowym. Pamiętaj, że zawsze jest obok Ciebie ktoś, komu nie jest obojętny Twój los, znajdziesz ich też tutaj: 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej "Zauważysz, że życie jest nadal warte Jeśli się tylko uśmiechniesz" Nat King Cole

jak bezboleśnie i szybko się zabić